To koniecznie trzeba przeczytać i obejrzeć …

Nie jesteśmy u siebie

Prof. Witold Kieżun: “Praktycznie rzecz biorąc nie jesteśmy u siebie, jesteśmy w kieszeni kapitału zagranicznego. Smutno mi, że umieram nie w tej Polsce, o którą walczyłem…”

Smutno mi, że umieram nie w tej Polsce, o którą walczyłem… To jest bardzo bolesne. Wymieramy, straciliśmy markę na świecie, jesteśmy całkowicie uzależnieni…
– mówi w rozmowie z “Bliżej” prof. Witold Kieżun, ekonomista, powstaniec warszawski, więzień sowieckich łagrów, autor książki „Patologia transformacji”.

To bardzo mocny i poruszający wywiad. 91-letni Kieżun z dużym dystansem i niezwykle celnie opisuje stan, w jakim znalazł się nasz kraj, a zwłaszcza polska gospodarka:

W tej chwili struktura gospodarki polskiej jest strukturą gospodarki kraju skolonializowanego, tak samo jak struktura Burundi, Rwandy i krajów afrykańskich. 95% kapitału bankowego, 90% kapitału handlowego i praktycznie rzecz biorąc minimalny procent własnych przedsiębiorstw produkcyjnych…

Na 100 największych przedsiębiorstw mamy ok. 30 procent, ale cały szereg polskich przedsiębiorców ma również kapitał zagraniczny. W dalszym ciągu praktycznie rzecz biorąc nie jesteśmy u siebie, jesteśmy w kieszeni kapitału zagranicznego
Partia, która buduje socjalizm wprowadza kapitalizm w Polsce. To 23 grudnia 1988 roku. Co następuje później? W parę miesięcy później powstaje dziewięć banków komercyjnych, które udzielają już kredytów na zakup, funkcjonowanie prywatnych przedsiębiorstw. To początek nomenklaturowego pomysłu. Istnieją badania, które wskazują, że 62% średniej większości przedsiębiorstw są w posiadaniu dawniejszej nomenklatury

Powstaje tylko problem, kto to będzie realizować. Zapraszają Trzeciakowskiego, on odmawia, bo uznał, że ten projekt nie może być zrealizowany. Odmawia też Józefiak… Wreszcie zupełnie przypadkiem – to są kandydatury „z notatnika” – znaleziono moje nazwisko. Dostaję telefon od ambasadora w Nairobi, czy mogę natychmiast wrócić do Polski. (…) Ja mówię: proszę pana, mój projekt się kończy za rok. I wówczas Kuczyński mówi jest kapitalny kandydat: Balcerowicz, który pracował w instytucie badań nad marksizmem i leninizmem przy KC PZPR, no ale był na stypendium w ramach tej akcji zorganizowanej przez Amerykanów – stypendia głównie dla młodej kadry partyjnej. Te stypendia były bardzo mądrze pomyślane – jeśli ktoś przyjeżdża z Polski na cały rok do USA, to on jest całkowicie indoktrynowany

Stosuję się tę samą konwencję, która była zastosowana do Afryki. Przyjeżdżają przedstawiciele wielkich korporacji, dają łapówki i kupują za 10-15 procent, a najważniejsze przedsiębiorstwa zostały przejęte w trybie wrogiego przejęcia. Przykład? ZSUT – trzy olbrzymie zakłady: Warszawa, Węgrów, Bydgoszcz – po 6, 8 tys. pracowników, produkcja telefonów i swojego rodzaju monopol na telefony w Związku Radzieckim

Niemcy mają sześć procent banków zagranicznych, Francja chyba dwanaście. Tam dochodzi maksymalnie do 20 procent. U nas w tej chwili na 63 banki tylko cztery są polskie. (…) Finanse są całkowicie opanowane. To samo jeśli chodzi o produkcję. Ten proces dotyczy wszystkich krajów środkowej Europy. Wielki kapitał zachodni przejął działkę, gdzie są dobrzy pracownicy, sprawni inżynierowie i gdzie są tanie koszty transportu

Tragedia polega na tym, że idea Solidarności została zawłaszczona przez ludzi z innego systemu. To nie byli ludzie wychodzący z filozofii chrześcijańskiej i solidarnej, katolickiej nauki społecznej. Tego się nie zna, to byli ludzie z zupełnie innego obozu. Ludzie, którzy wyrośli jednak w filozofii leninizmu, marksizmu i syndromu wroga – każdy, kto ma inne zdanie, trzeba zniszczyć fizycznie albo psychicznie. To jest moher, to jest zaścianek, nie reprezentuje żadnej kultury intelektualnej, a wszystko co wy reprezentujecie jest stare i przeszłe. (… ) Smutno mi, że umieram nie w tej Polsce, o którą walczyłem… To jest bardzo bolesne. Wymieramy, straciliśmy markę na świecie, jesteśmy całkowicie uzależnieni…

Niemcy zniszczyli naszą młodość, wymordowali nas połowę. A teraz praktycznie rzecz biorąc, gdy minister spraw zagranicznych amerykańskich chce się porozumieć z UE, to do kogo dzwoni? Do pani Merkel. Prezydent USA jedzie do Berlina, a nie Brukseli. A nasz minister jedzie do Berlina, by wytłumaczyć, że Niemcy miały mieć priorytet. Jesteśmy pod okupacją, okupacją ekonomiczną. Straciliśmy samodzielność, o którą się biliśmy…

Gdyby zdrowie pozwalało, absolutnie poszedłbym na protest. Formy tej manifestacji powinny być nie tylko udziałem robotników, ale nas, inteligencji, ludzi, którzy czytają, znają historię i odpowiednie wykształcenie. To dla nich niesłychanie ważne – to protest społeczny