Ile naprawdę było przykazań? Dlaczego Kościół usunął jedno z nich?!

image

Wśród wielu świeckich komentatorów Pisma Świętego, sprawa kanonu biblijnego od wielu lat wzbudza sporo kontrowersji. Częścią genezy tego problemu jest fakt, iż o tym, jakie księgi powinny zostać uznane za natchnione przez Boga, decydowali czasami członkowie poszczególnych wyznań. To dlatego w Biblii, jaką czytają protestanci, nie odnajdziemy między innymi starotestamentowej Księgi Judyty czy Księgi Tobiasza. Oprócz tego każde wyznanie nieco inaczej interpretuje poszczególne fragmenty Pisma Św.. Choć wydaje się to nieprawdopodobne, różnice mogą dotyczyć tak podstawowych, i wydawałoby się wspólnych dla wszystkich pojęć, jak choćby dziesięć przykazań. W wersji dekalogu przyjętej przez Kościół katolicki brakuje bowiem dość znaczących fragmentów Biblii.

Pozornie można odnieść wrażenie, że czego innego katolicy dowiadują się na lekcjach religii, a co innego mogą przeczytać w Starym Testamencie. W rzeczywistości różnice są znacznie bardziej subtelne. Zasadnicza odmienność między tekstem biblijnym, a tym ogólnie przyjętym, czyli wersją katechetyczną, polega na tym, że w Starym Testamencie nie ma ani słowa o liczbie dziesięć. Gdy więc mówimy: “Piąte. Nie zabijaj”, nie ma to wiele wspólnego z numeracją biblijną, której tam po prostu nie ma. Co ciekawe, nawet jeśli przyjmiemy kolejność przykazań podaną w Biblii, znów coś nie będzie się zgadzać. Okaże się bowiem, że przykazanie piąte tak naprawdę powinno być przykazaniem szóstym. Jak to możliwe? Czy Kościół chciał ukryć jedno przykazanie?

Tekst dekalogu pojawia się w Starym Testamencie aż dwukrotnie. Po raz w pierwszy w Księdze Wyjścia, a po raz kolejny w Księdze Powtórzonego Prawa. Obie te księgi stanowią najstarszą część Biblii, czyli Pięcioksiąg Mojżeszowy, przez wyznawców judaizmu nazywany Torą i będący podstawą ich wiary. Dekalog jest również ważnym elementem wiary chrześcijan i nic dziwnego, że wierni wszystkich wyznań poznają go już w dzieciństwie. Ale okazuje się, że mimo wspólnej wiary, uczą się go w różnych formach. W wersji przyjętej przez katolików brakuje między innymi jednego przykazania. Znajdowałoby się ono między przykazaniem pierwszym, “Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną” a drugim – “Nie będziesz wzywał imienia Pana Boga twego nadaremno” (cytaty według katechizmu kardynała Gasparriego). Zgodnie z Biblią Jakuba Wujka zagubione przykazanie brzmi następująco: “Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą; a czyniący miłosierdzie tysiącom tych, którzy mię miłują i strzegą przykazań moich”.

Takiego przykazania na próżno szukać choćby w książeczce do nabożeństwa. Czy to możliwe, że Kościół świadomie pominął jedno przykazanie? Okazuje się, że ten brak wynika z przyjętego przez Kościół w V wieku podziału dekalogu, który określa się mianem podziału augustyńskiego. Manuskrypty Biblii pisane w języku hebrajskim nie zawierały znaków przestankowych w formie kropek czy przecinków. To dlatego tekst dekalogu należało odpowiednio podzielić. Podział, jaki akceptują katolicy, polega na połączeniu w jedno przykazanie słów mówiących o posiadaniu cudzych bogów oraz o wykonywaniu podobizn Boga. Czy jednak zakaz czynienia wizerunków Boga nie jest przez to pominięty?

Katechizm Kościoła Katolickiego, czyli oficjalna wykładnia wiary sporządzona przez Kongregację Nauki Wiary i zatwierdzona przez papieża, poświęca tej sprawie sporo uwagi. Według Kościoła poprzez czczenie rzeźby Chrystusa tak naprawdę czci się osobę, która jest na niej uwieczniona. Tym samym postaci świętych przedstawionych na obrazach przybliżają wiernych do Boga. Takie stanowisko jest głęboko zakorzenione w historii i wynika z historycznego sporu ikonoklastów z ikonodulami, czyli przeciwnikami i zwolennikami świętych obrazów. Przeciwnicy ikon, ikonoklaści, uważali, że nie można przedstawiać wizerunków świętych. Sobór nicejski II w 787 roku zezwolił jednak na kult obrazów, tłumacząc to tym, że Chrystus sam wcielił się w fizyczną postać, więc można przedstawiać jego wyobrażenia. Jeśli chodzi o podział augustyński, warto wspomnieć, że nie jest on jedynym podziałem dekalogu. Według najstarszego podziału, filońskiego, który przyjmują na przykład wyznawcy prawosławia czy protestanci, wyszczególnia się fragment mówiący o przedstawianiu wizerunków Boga. Przykazań pozostaje jednak wciąż dziesięć. Jak to możliwe? Po prostu łączy się w jedno dwa ostatnie przykazania Kościoła katolickiego: “Nie pożądaj żony bliźniego swego” oraz “Ani żadnej rzeczy, która jego jest”. Co ciekawe, podobny podział do katolików stosują luteranie, którzy również nie wyszczególniają przykazania o wykonywaniu podobizn Boga.

Mimo że podział augustyński podzielił Biblię w jeden z kilku możliwych sposobów, do dziś pojawia się przeciwko niemu wiele głosów sprzeciwu. Wątpliwości może budzić zwłaszcza rozbicie w Kościele katolickim na dwa przykazania fragmentu: “Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego, ani będziesz pragnął żony jego, ani sługi, ani służebnicy, ani wołu, ani osła, ani żadnej rzeczy, która jego jest”, które na przykład przy podziale filońskim nie występuje. Biblia, choć jest tekstem odniesienia dla wielu wyznań, może być różne interpretowana. Kontrowersje mogą także wzbudzać choćby nowo powstające w Polsce pomniki świętych i błogosławionych, nieodparcie kojarzące się z “pominiętym” przykazaniem. Tak jak wcześniej wspomniano, Kościół tłumaczy tę pozorną nieścisłość w swoim katechizmie: “Opierając się na misterium Słowa Wcielonego, siódmy sobór powszechny w Nicei (787 r.) uzasadnił – w kontrowersji z obrazoburcami – kult obrazów przedstawiających Chrystusa, jak również Matkę Bożą, aniołów i świętych. Syn Boży, przyjmując ciało, zapoczątkował nową “ekonomię” obrazów. Chrześcijański kult obrazów nie jest sprzeczny z pierwszym przykazaniem, które odrzuca bałwochwalstwo. Istotnie “cześć oddawana obrazowi odwołuje się do pierwotnego wzoru” i “kto czci obraz, ten czci osobę, którą obraz przedstawia”. Cześć oddawana świętym obrazom jest “pełną szacunku czcią”, nie zaś uwielbieniem należnym jedynie samemu Bogu. Obrazom nie oddaje się czci religijnej ze względu na nie same jako na rzeczy, ale dlatego, że prowadzą nas ku Bogu, który stał się człowiekiem. A zatem cześć obrazów jako obrazów nie zatrzymuje się na nich, ale zmierza ku temu, kogo przedstawiają”.(Katechizm Kościoła Katolickiego)

Co ważne i wymagające podkreślenia, zdaniem wielu biblistów i teologów chrześcijańskich, generalną zasadą czytania całego Starego Testamentu, która pozwala go w pełni odkryć i zrozumieć – jest czytanie go z perspektywy Ewangelii. Tylko taka interpretacja pozwoli uniknąć wrażenia niejasności niektórych fragmentów.

http://niewiarygodne.pl/martykul.html?kat=1031985&wid=16062305