Uwaga na #PO#Lisa chemie w zywnosci w angielskich marketach

W sklepie omijamy półki z żywnością w proszku i sięgamy po gotowe dania, które wydają się być zdrowsze. Okazuje się jednak, że takie klopsiki, gołąbki czy zrazy naszpikowane są konserwantami i polepszaczami smaku.

Wiele słyszy się w obecnych czasach o zdrowym i racjonalnym odżywianiu. Większości osób wydaje się, że jeśli samemu nie zrobi obiadu, a kupi sobie gotowy odpowiednik w słoiku, to wyjdzie na to samo. Otóż to nie prawda. Może się okazać, że często smaczne, gotowe dania, mogą odbić się na naszym zdrowiu.

– Produkty wysokoprzetworzone np. dania w słoikach czy inne gotowe potrawy, które mają długą datę przydatności do spożycia, zawierają wzmacniacze smaku, aby przypominać potrawy przygotowywane w domu. Zawierają także konserwanty, które chronią je przed zepsuciem. Jednocześnie intensywna obróbka technologiczna i termiczna (która wydłuża termin przydatności), powoduje straty w składnikach odżywczych i mineralnych ­- mówi Agata Machalla, dietetyk z centrum Naturhouse z Poznania.

W niepozornym daniu z kaszą jęczmienną i mięsem wieprzowym możemy znaleźć także całą masę niezdrowych dodatków, od których włos się jeży na głowie. Guanylan disodowy powoduje bóle głowy i zaparcia, trifosforan pentapotasu może nasilić objawy osteoporozy i spowolnić metabolizm, inozynian disodowy może doprowadzić do powstania kamicy nerkowej, a glutaminian monosodowy wpływa na zawroty głowy, palpitacje serca i nadmierną potliwość. To tylko niektóre z zawartych w potrawie dodatków.Oczywiście zjedzenie jednego słoiczka raz na jakiś czas nie doprowadzi do takich spustoszeń w organizmie, ale częste ich spożywanie już tak.

– Jeśli takie dania są podstawą naszej diety, to wtedy wszystkie dodatki i konserwanty w nich zawarte mogą się skumulować w organizmie – dodaje Agata Machalla.

Dlatego nie warto się truć z pozoru wyglądającymi na zdrowe gotowymi daniami. Jeśli naprawdę brakuje czasu na przygotowanie pełnowartościowego obiadu, lepiej wcześniej go ugotować albo zrobić łatwe i proste danie. Warto się nad tym zastanowić, bo w grę wchodzi nasze zdrowie.

http://finanse.wp.pl/martykul.html?wid=16093391&kat=1033705

Uprawy roślin masowo zabijają rolników z Argentyny. Aby osiągnąć wyższe plony powszechnie wykorzystują zmodyfikowane nasiona i toksyczne chemikalia. Dzięki temu mają żniwa trzy razy w roku, ale konsekwencje zdrowotne są przerażające.

W niektórych regionach kraju, gdzie powszechnie stosowane są substancje chemiczne, przychodzi na świat cztery razy więcej dzieci z wadami wrodzonymi, a dorośli cztery razy częściej chorują na raka. Są też miejsca, gdzie aż u 80 proc. dzieci znaleziono ślady pestycydów we krwi.

Argentyńczycy w wielu miejscach piją też wodę zanieczysz­czo­ną przez pestycydy.

Nawet jeżeli substancje chemiczne wykorzystywane przez farmerów są bezpieczne, to są źle używane – pisze AP.

Po przygotowaniu milionów litrów trucizny bez jakiejkolwiek zabezpieczeń ludzie umierają m.in. z powodu zaburzeń neurologicz­nych.

UPRAWY GMO ZABIJAJĄ ĆMY I MOTYLE>>

Lekarze wezwali rząd do wszczęcia specjalnego śledztwa.

Według ekspertów argentyńscy rolnicy używają dwa razy więcej pestycydów niż farmerzy z USA. Argentyna jest trzecim na świecie producentem soi oraz czołowym producentem bawełny i kukurydzy.

Autor: TM

Źródła:

http://www.newser.com/article/da9humfo1/findings-of-ap-inves…

http://www.ibtimes.com/agrochemicals-linked-higher-cancer-bi…

Źródło polskie:

http://www.sfora.biz/Rak-i-deformacje-u-dzieci-Zabojcza-chemia-w-jedzeniu-a60785

http://kefir2010.wordpress.com/2013/10/22/rak-i-przerazajace-deformacje-u-dzieci-zabojcza-chemia-takze-w-twoim-jedzeniu/

Produkcja przemysłowa ogólnodostępnego oleju roślinnego jest niezwykle skomplikowana. Do tego procesu niezbędne są przeróżne środki chemiczne, maszyny umożliwiające traktowanie surowca roślinnego wysokimi temperaturami i ciśnieniem. Przy produkcji na ogromną skalę, w mniejszym stopniu odgrywa rola czystości użytych nasion.

Pierwszy etap – wydobycie oleju z nasion

Pierwszym etapem produkcji jest wstępne tłoczenie oleju na gorąco. Nasiona ogrzewane są do 80°C dla zwiększenia wydajności. Następnie wytłoki rozdrabnia się i poddaje procesowi ekstrakcji (wypłukiwaniu) przy użyciu benzyny ekstrakcyjnej lub heksanu. Po tym etapie rozpuszczalnik zostaje oddestylowany, a pozostałe resztki usuwa się poprzez przepuszczenie przez olej pary wodnej o bardzo wysokiej temperaturze. Fakt ten wpływa znacząco na pogorszenie jakości produktu końcowego.

Tak otrzymany olej zawiera w sobie szereg substancji obcych i nie nadaje się do spożycia. W tym celu stosuje się rafinację.

Drugi etap -oczyszczanie oleju (RAFINACJA)

Rafinacja oleju to szereg procesów:

Odszlamowanie- usuwanie „śluzów” za pomocą pary wodnej. W składzie śluzu znajdują się fosfolipidy (np. lecytyna), która jest jednym z najbardziej cennych składników dla zdrowia ludzi. Na tym etapie ginie bezpowrotnie.
Odkwaszanie- przemywanie oleju roztworami ługu sodowego. Powoduje to usunięciu wolnych kwasów tłuszczowych.
Bielenie- następuje w temperaturze 90°C przy udziale ziemi okrzemkowej. Proces ma na celu poprawę koloru produktu poprzez usunięcie barwniku zielonego (chlorofilu) i szarego, który powstał z niego podczas ekstrakcji. Na tym etapie zachodzą niepożądane zmiany NNKT: utlenianie i izomeryzacja. W wyniku tego powstają niebezpieczne dla zdrowia tłuszcze trans.
Odwadnianie- przeprowadzane jest w temperaturze 240°C w warunkach obniżonego ciśnienia. Na tym etapie olej traci naturalne substancje lotne, nadające mu charakterystyczny smak i zapach.
Tak właśnie wygląda proces produkcji oleju „spożywczego”, dostępnego na sklepowych półkach. Czy tak brutalnie potraktowany chemikaliami i wysokimi temperaturami produkt spożywczy może być dla nas pożyteczny? Bardziej właściwe było by pytanie, czy aby na pewno nam nie zaszkodzi? Większość pozytywnych opinii o oleju rafinowanym wychodzi od producentów więc są stronnicze i należało podchodzić do nich z dystansem. Mam nadzieję, że każdy wysnuje własne przemyślenia na temat rafinowanego „jadalnego” oleju spożywczego.

Źródło:

http://www.olwit.pl/inne/proces-rafinacji-oleju

http://kefir2010.wordpress.com/2013/10/22/olej-ze-sklepu-powinien-byc-stosowany-do-silnikow-nie-do-jedzenia-to-trucizna/