Myślicie, że jak ściągniecie film S.Spielberga to pieniądze “za karę” trafiają do niego ?? eeee.. chyba nie ?

image

Wiele razy pisaliśmy o internautach, którzy za ściągnięcie jednego pliku musieli zapłacić równowartość kilkuset (a nawet kilku tysięcy) złotych odszkodowania. Otrzymywali oni pocztą wezwanie do zapłaty kwoty zadośćuczynienia dla dystrybutora filmu nielegalnie pozyskanego przez nich z internetu. Takie przypadki miały jednak do tej pory miejsce tylko za granicą. Aż do teraz.

Od dziś również Polscy internauci muszą mieć się na baczności. Wielu z nich otrzymało już przedsądowe wezwanie do zapłaty od jednej z warszawskich kancelarii adwokackich. Oczywiście ściąganie z internetu większości plików nie jest nielegalne. Działamy niezgodnie z prawem dopiero wtedy, kiedy udostępniamy je innym. Niestety wielu użytkowników np. popularnej sieci BitTorrent nie zdaje sobie sprawy, że nie ma możliwości pobrania filmu czy muzyki przy pomocy tego protokołu, nie udostępniając jednocześnie chronionych prawem dzieł innym internautom. Zatem ściągając, automatycznie popełniamy przestępstwo – niezależnie od tego, co zamierzamy zrobić z plikiem.

W omawianym przypadku, pechowym dla ściągających okazał się polski film „Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”. Z informacji, które przekazują internauci wynika, że problem dotyczy użytkowników programu uTorrent.

Kancelaria żąda zapłaty 550 zł odszkodowania w terminie 7 dni. Sytuacja jest jednak podejrzana, ponieważ w wezwaniu brak określenia, od kiedy rozpoczyna się ww. okres (od daty wysłania czy otrzymania przesyłki). Pismo jest ponadto wysyłane listem zwykłym, zamiast poleconym, jak to jest w zwyczaju w takich sprawach, a kontakt z kancelarią jest mocno utrudniony (w różnych miejscach różne dane teleadresowe). Jednak uzasadnienie wezwania opiera się na solidnych podstawach: można przeczytać w nim swój numer IP, hashtag pliku (unikalny ciąg znaków przydzielany każdemu plikowi w sieci BitTorrent), datę ściągania/udostępniania i użyty klient (oprogramowanie). Przynajmniej o tych danych wspominają internauci – niestety nie udało się nam dotrzeć do kopii dokumentu.

Osoby, które otrzymały podobne wezwania bardzo energicznie zajęły się sprawą. Na forach prawnych powstały wątki, w których próbują wspólnie wypracować rozwiązanie pozwalające na uniknięcie płacenia kary. Ustalono z całą pewnością, że w prokuraturze założona jest sprawa o numerze widniejącym w dokumencie, jednak nie udało się jeszcze sprecyzować, przeciwko komu się toczy. Na razie internauci próbują uspakajać się nawzajem, że technika “na list zwykły” jest metodą windykatorów obliczoną na wywołanie strachu i jedyną reakcją powinno być wyrzucenie listu oraz zapomnienie o sprawie. Inni kontrargumentują, że podobne przypadki za granicą kończyły się często wielokrotnie wyższą karą dla tych, którzy szli w zaparte.

Nie wiadomo, jaki będzie finał tej sprawy. Pewne jest jedno – piractwo nie popłaca, a jeśli chcemy ściągać z internetu dzieła chronione prawem autorskim, należy zapomnieć o sieciach takich jak popularne “torrenty”.

http://tech.wp.pl/martykul.html?kat=1009785&wid=16179732

**************LUDZIE PISZA************

Jestem policjantemi ściągam potrzebne lub interesujące mnie rzeczy z torrentów. Uważam aby te nie były nielegalne dlatego też sprawdzam ich status prawny. Niniejsza kancelaria i mnie przysłała “ultimatum” pomimo to że nie ściągalem w/w filmu ani żadnych plikow zastrzeżonych prawem. Ponieważ ewidentnie list jest swoistym szantazem zglosilem sprawę prokuraturze ,a pozyskanie moich danych przez “kancelarię” jest naruszeniem prawa!

************

Witam, pracuję jako serwisant sieci komputerowych. Firmy zajmujące się ściganiem piratów wysyłają pismo do prokuratury, prokuratura zwalnia dostawcę z obowiązku tajemnicy i każe przekazać dane użytkownika, dostawca jako, że ma obowiązek musi te dane udostępnić. I tu kończy się “sztywne prawo”. Użytkownik może powiedzieć – “ktoś skopiował mój adres MAC”, “Miałem niezabezpieczoną sieć wifi w routerze”, lub nawet “zgubiłem laptopa” (ktoś może go wykorzystać w tej samej sieci co jest równoznaczne ze skopiowaniem adresu MAC” możliwości jest bez liku). Prawo jest tak dziurawe, że nie ma prawa funkcjonować zgodnie z prawem … Sęk w tym, że ludzie ze strachu się po prostu przyznawają …😉, Myślicie, że jak ściągniecie film S.Spielberga to pieniądze “za karę” trafiają do niego ?? eeee.. chyba nie ?

************

Sprawa jest prosta. Ja w odpowiedzi na otrzymane pismo wystosowałbym własne mniej więcej tak wyglądające: Szanowni państwo w piśmie z dnia tego, sygnowanego numerem takim zwracacie się do mnie z wezwaniem do zapłaty za ściągnięcie filmu … Niestety podane przez państwa dane nie są kompletne i nie mogę ustalić który z domowników (lub sąsiadów, gdyż posiadam w domu sieć bezprzewodową obejmującą zasięgiem najbliższą okolicę) mógł ściągnąć w.w film. Bardzo proszę o przesłanie dodatkowej informacji w postaci adresu MAC karty sieciowej urządzenia, które pobrało film, co pozwoli na jednoznaczną identyfikacje tego urządzenia i wskaże kto jest odpowiedzialny za pobranie tego pliku. Kancelaria na pewno nie będzie dysponowała adresem MAC kart sieciowej (Dostawcy internetu nie przekazują takiej informacji) w tym piśmie nie ma też takiej informacji więc możemy spać spokojnie. Miłego dnia.

image